W ostatnich latach coraz częściej słyszy się głosy, by wprowadzić do polskich szkół obowiązek nauczania w szkołach, które zlokalizowane są w bliskim sąsiedztwie granic naszego kraju, języka sąsiada, który znajduje się po drugiej stronie tej granicy. Głosy te motywowane są chociażby tak częstymi (a przede wszystkim możliwymi) wyjazdami Polaków na przykład do Czech (wszyscy pewnie domyślają się, w jakim głównie celu się tam wyjeżdża). Osoby optujące za tym stanowiskiem pytają wprost, czy nie można by wprowadzić na przykład do szkół na Śląsku obowiązku nauczania tego języka- w końcu i tak bezpośrednie sąsiedztwo z Czechami zmusza nas w pewnym stopniu do komunikowania się z nimi. Może warto byłoby wprowadzić obowiązek nauczania czeskiego w szkołach, by komunikację tę ułatwić. Na to nie chcą się jednak zgodzić przeciwnicy tego zamysłu oraz zwolennicy języków bardziej uniwersalnych, jak na przykład angielski czy niemiecki. Uważają oni, iż najpierw należałoby przyłożyć się do nauczenia Polaków poprawnego wysławiania się w języku polskim (gdyż, jak się okazuje, mamy problem z opanowaniem własnego języka), później przyswoić sobie jakiś drugi uniwersalny język, i ewentualnie dopiero wtedy brać się za znajomość języków pokroju języka czeskiego.